Roznosząc CV spotkałam się z wieloma różnymi reakcjami. Jedni byli zdziwieni, inni miło się uśmiechali, jeszcze inni obcinali mnie wzrokiem ze skwaszoną miną. Cóż, pierwsze wrażenie sporo mówi o człowieku. Mnie mówiło ono, z kim na pewno nie chcę w przyszłości pracować…

Mieszkanie w małym miasteczku nie sprzyja poszukiwaniom pracy. Każdy każdego zna, ludzie dziwią się, że zmieniasz pracę, bo przecież widzieli Cię przez trzy lata gdzie indziej. Zadają niewygodne pytania…

Jeśli ktoś szuka pracy „stacjonarnej” najbardziej zależy mu na umowie na czas nieokreślony. Wtedy jest pewny, że jeśli będzie wywiązywać się ze swoich obowiązków, będzie mógł liczyć na stały dopływ gotówki i ciepłą posadkę.

Oczywiście nikt nie dostaje takiej umowy od razu. Najczęściej na każdego nowego pracownika czeka umowa o pracę na okres próbny. Nie daje to praktycznie żadnego poczucia stabilizacji i bezpieczeństwa, ale zawsze lepsze to niż staż.

Mam wrażenie, że to właśnie stażyści są najbardziej poszukiwani. Pracodawca praktycznie nic nie musi im dopłacać, jest to jego wolna wola. Za wszystko płaci Urząd Pracy, a jeśli taki stażysta trafia do pracodawcy przez jakiś projekt Unijny, tym lepiej, bo jeszcze uda się na nim zarobić.

Stażyści są tanią siłą roboczą, tak samo jak praktykanci. Od stażysty można wymagać nie tylko tego, co powinno być w zakresie jego obowiązków, ale też wszystkiego co można podpiąć pod „przynieś, podaj, pozamiataj”, czyli jest on „chłopcem na posyłki”. Jak wygląda to prawnie? Wystarczy, że w umowie o pracę w punktach wyszczególni się obowiązki takiego stażysty i dopisze się „i inne”. Wtedy los stażysty jest przesądzony.

Jasne, trzeba go wszystkiego nauczyć, ale wykonuje on najgorszą robotę, uczy się, może i popełnia błędy, ale zawsze można mu zlecić wykonywanie najnudniejszych zadań i nieszczęśnik będzie musiał się tym zająć, ku radości reszty zespołu.

W porównaniu do stażu, umowa o pracę na okres próbny jest czymś naprawdę świetnym. Nie dość, że otrzymujemy pełne wynagrodzenie to jeszcze nauczymy się czegoś więcej, o ile już tego nie umiemy, no i będziemy mogli liczyć w przyszłości na przedłużenie umowy.

Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że ten okres próbny jest korzystny dla obu stron. Zarówno dla pracodawcy jak i dla pracownika. Szef może w ten sposób sprawdzić, jak pracownik radzi sobie na nowym stanowisku, czy jest punktualny, wywiązuje się z powierzonych zadań i czy dogaduje się z klientami lub resztą zespołu.

Pracownik natomiast może wdrożyć się w działanie firmy, poznać współpracowników, sprawdzić czy się z nimi dogada, przetestować relacje z szefem oraz zdecydować czy taki zakres obowiązków mu odpowiada, lub zwyczajnie czy jest to miejsce, w którym faktycznie chce pracować.

W razie gdyby coś poszło nie tak, niezależnie z której strony, wystarczy zaczekać aż umowa o pracę na okres próbny wygaśnie i nie zawierać umowy na czas określony. Strony rozchodzą się wtedy w pokoju, pracodawca szuka kogoś nowego, a pracownik szuka nowej pracy.

Niestety umowa o pracę na okres próbny często jest wykorzystywana przez pracodawców by wykorzystać nowych pracowników. Podpisuje się z nimi taką umowę, być może nawet z niższą pensją i zarzuca się ich obowiązkami, które nie są warte takiej stawki mydląc oczy tym, że jeśli się sprawdzą zostaną przyjęci na stałe i dostaną podwyżkę… Oczywiście okres próbny mija, umowa wygasa i nie zostaje przedłużona, bo po co? Przecież można zatrudnić kolejną osobę na okres próbny, która będzie dawać z siebie nie sto, a dwieście procent licząc na stałą pracę i sporą podwyżkę.

Kiedyś w końcu pracownik dostaje umowę na czas określony, może na rok a może na dwa. Jest to zapewnienie, że jeśli nie nawali i jeśli nie nastąpi nagły kryzys w firmie – będzie mógł spędzić ten rok czy dwa w spokoju wykonując swoje obowiązki i czekając na odpowiednią zapłatę, która regularnie, co miesiąc będzie wpływać na jego konto.

Poczucie stabilizacji w dzisiejszych czasach jest czymś niezwykle cennym. Każdy ma swoje zobowiązania. Czynsz, rata kredytu, rachunki, wydatki związane z transportem (naprawa i utrzymanie samochodu, paliwo, bilety autobusowe), czy wreszcie zwyczajne codzienne wydatki, czyli zakupy, potrzebne ubrania czy ewentualne koszty podnoszenia swoich kwalifikacji.

Mówi się, że pieniądze nie są najważniejsze w życiu. Może i nie są najważniejsze, ale są niezwykle ważne. Bez nich nie moglibyśmy sami siebie utrzymać, nie wspominając o naszych najbliższych, rodzinie. Pozwalają nam spełniać nasze cele i marzenia.

Nie każdy marzy o stałej pracy. Inni wolą być wolnymi strzelcami. Zawsze jednak musimy pamiętać o tym, by zapewnić sobie odpowiednią ilość pieniędzy, by móc się utrzymać. Mało istotne czy zdobędziemy je pracując w firmie, wykonując zlecenia czy sprzedając własne obrazy.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here